Translate

tworzenie czegoś co przynosi nam radość i satysfakcję
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spódnice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spódnice. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 marca 2014

Z jednego domu

Śmiejemy się, że w tej spódnicy chodzą już wszystkie moje "siostry"... bo wyglądamy w niej jak z jednego domu... Oczywiście - każda ma już swoją bo inaczej dochodziłoby między nami do ciągłych rozruchów... Wiecie jak to jest. "Ta" pierwsza ma dzisiaj wyjście więc nie może pożyczyć tej drugiej, bo w czym się pokaże na "mieście"....? "Ta" druga ma wyjście jutro ale z tą pierwszą nie będzie się widziała... Już jest konflikt. Nie wspomnę już o tej trzeciej... Jedyne i słuszne rozwiązanie...? Każda musi mieć swoją! Na wyłączność! No i ma.
Jestem ciekawa co Wy na jej temat sądzicie...? Niekoniecznie spodziewam się rozruchów (choć miło by było....) ale czy choć Wam się troszku podoba...?


Stylizacja pt: "Trochę ciałka" :)




A tu trochę spokojniejsza...


Pozdrawiam serdecznie :)

poniedziałek, 20 maja 2013

Bajka o koraliku czyli jak nie narobić sobie roboty



Opowiem Wam historię... A historia zaczyna się od... malutkiego koraliczka...
Leżał sobie, głęboko w szufladzie, na dnie szkatuły, nie pamiętany przez nikogo z naszego rodu aż... dnia pewnego, przez zupełny przypadek spowodowany promieniowaniem z kosmosu... wpadł w moje ręce.


Sekundę póżniej następny...


I nastała jasność! (bo mnie oświeciło). Z setki myśli przewijających się z prędkością światła przez mój mózg (bo taki posiadam. Czasami...), wyłuszczyłam jedną z nich: Z TEGO POWSTANIE PIERŚCIONEK!!! (ta dammmmm!!!!)


Następną moją myślą było...: po co mi ten pierścionek...? "No, dobra. Skoro już jesteś, to coś trzeba z Tobą zrobić". Najlepiej: nosić. Tylko do czego...? I znowu zaczęły mną targać egzystencjonalne niepokoje ... (a to może wyprowadzić z równowagi, prawda?) Mam: USZYJĘ DO NIEGO SPÓDNICĘ!!! Szarą. Bo to ładny kolor i pięknie idzie z turkusowym. I jak to w życiu bywa: przez zupełny przypadek znalazłam go w szafie... I znowu życie nabrało sensu!!! :D (ta dammmmm!!!!)

W razie czego to i nici w chodzącym za mną kolorze się znalazły :)
I chusta...
I naszyjnik... tylko chyba odbiega trochę stylem... Holender... (Mad Ik - nie do Ciebie:) )


No dobra... ale przecież w samej spódnicy, z pierścionkiem na ręku paradować się nie da... No może i da, ale ja wolałabym zaoszczędzić sobie i wszystkim tych doznań estetycznych.
Co więc mam dalej czynić...? Znowu rozchwiał mi się charakter. Po butelce napoju niskoalkoholowego i na dodatek gorzkiego (ble, nie cierpie ale czego się nie robi dla sztuki) - umysł się rozjaśnił: No tak! Przecież to proste: USZYJĘ BLUZKĘ!!! (ta dammmmm!!!!)



Mało mi. Ciągle mi mało... Turkusu rzecz jasna, nie piwa. Co to jest - taki mały pierścioneczek. Ledwie go widać. Mam! Bransoletka. Tak. BRANSOLETKA TO JEST TO!!! (ta dammmmm!!!!)




A propos: czy któraś z Was wie jak zapiąć taką bransoletkę bez tracenia na tę czynność tak cennego czasu ??? Bez latania i szukania pomocy u rodziny, sąsiadów czy wylewania litrów potu usiłując już nawet przy pomocy zębów dokonać tego cudu...???

A mogłam zostawić tego głupiego koralika tam gdzie go znalazłam...




sobota, 13 kwietnia 2013

Mini i maxi - która fajniejsza?

Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam spódniczkę z dzianiny Punto. Jest to kolejna odsłona w akcji: "Uwolnij tkaniny ze swojej szafy" http://zapomnianapracownia.blogspot.com/
Szczerze powiedziawszy - będą to dwie spódnice. Jedna: wersja mini, druga maxi. Decyzję, która lepsza - zostawiam Wam.
Spódnicę maxi uszyłam dosyć dawno temu, na jakieś rodzinne przyjęcie. Uczestniczyło w nim mnóstwo cioć i wujków ze starszego pokolenia, bo chodziło o 80-lecie jednego z nich. Na imprezę ubrać się więc wypadało bardzo nobliwie. I tak mi to wyszło:



A że zostało mi z tej dzianinki jeszcze troszeczkę... Jeszcze bardzo toszeczkę.... to wersja mini wyszła tak:


A że jest to kawałek, który przeleżał swoje w czeluściach mojej skarbnicy, czyli kwalifikuje się do akcji: Uwolnij tkaniny ze swojej szafy! Czyli: dwie pieczenie na jednym ogniu!
Tak na marginesie: nie polecam za bardzo tej dzianiny. Po bardzo krótkim czasie użytkowania zaczyna się zwyczajnie pilingować, czyli mechacić, kulkować... Nie wygląda to zbyt elegancko...


Wniosek: odszywać trzeba rzeczy przy których nie nasiedzimy się za długo... Po prostu: szkoda na to czasu... Powinno to być coś szybkiego i prostego żeby bez żadnych sentymentów się z tym pożegnać. Chyba że lubimy siedzieć z golarkami, maszynkami i cierpliwie obierać.... Ale nie lubimy.... dlatego dzisiaj szybka spódnica.

środa, 10 kwietnia 2013

"Krowiasta" marynarka

Słowo się rzekło. Wprawdzie opublikowanie nowego posta miało nastąpić w niedzielę, jednak natłok zajęć troszeczkę zweryfikował mój plan. W każdym bądź razie: miało być coś z tkanin zalegających w szafach zgodnie z głoszonym hasłem akcji: "Uwolnij tkaniny ze swojej szafy". Spełniam swój obowiązek :) Miała być spódniczka? I jest! A że były to NAPRAWDĘ resztki - to chyba widać...




Na nic więcej nie mogłam sobie pozwolić, zaszaleć. Nie chciałam łączyć tego odcienia brązu z innymi brązami, ponieważ ten idealnie pasował do tonacji marynarki. Nie chciałam też łączyć z tkaniną o kolorze kontrastowym np. czernią, bo mogło za dużo dziać się na sylwetce. Wolę niedopowiedzenia niż przeładowanie. Dlatego taka skromniuśka...
Marynarka do której potrzebna mi była spódnica, uszyta została miesiąc temu, również z tkaniny która dość długo nabierała mocy prawnej. I doczekała się :) Nie miałam jednak do czego jej nosić, więc wisiała na haku i ponuro na mnie zerkała... Poza tym: pod płaszcz trochę było mi jej szkoda, a bez płaszcza: uchodziłabym za szaloną "krowiastą" brodzącą w śniegach...


Dla dziewczyn, które nie bardzo wiedzą o co chodzi z tym uwalnianiem przypominam, że chodzi o fajną zabawę:

sobota, 16 marca 2013

Czerwona spódnica z baskinką

A dzisiaj zachciało mi się koloru. I to intensywnego. A tak, żeby ożywić troszeczkę bluzkę z poprzedniego posta. Idzie wiosna a z nią cała paleta barw. Projektanci proponują szeroką gamę kolorystyczną na nadchodzący sezon. Przeważają: zielenie, turkusy, róże, żółcie, szmaragdy, pomarańcze, błękity, neonki......... Na te kolory przyjdzie u mnie jeszcze czas....... W następnym poście. Bez jakiś tam szaleństw ale..... zawsze coś. Dzisiaj: czerwień....




Spódnica jest do samej ziemi. Mało tego: ciągnie się za nią jeszcze mały godecik. Nie zmieścił mi się chyba....... :(

środa, 20 lutego 2013

Na wielkie wyjście

Pod koniec stycznia odbyła się wielka, rodzinna uroczystość...


Przepraszam za jakość tego zdjęcia ale robiłam je z ręki (jak widać), przy nie ustawionym odpowiednio oświetleniu i na chwilę przed samym wyjściem... Muszę powiedzieć, że kreacja zdała egzamin. I jest to ocena wystawiona już po imprezie gdzie miałam okazję sprawdzić jej funkcjonalność. Zwężająca się do dołu na kształt "syreny", przylegająca do figury spodnica. Nawet mimo ciągnącego się za mną, długiego na 30 cm trenu nie miałam problemu w tańcu :)
Krój pozwolił mi na czas parkietowych szaleństw zrobić z niej krórszą, do kolanka :)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Spódnica z baskinką

Witam!
Po poprzedniej kreacji zostało mi toszeczkę resztek. I to jakich resztek! Jedwabnych! Przecież ich nie wyrzucę bo każda z nas, która choć przez moment miała z jedwabiem do czynienia - wie ile kosztuje. Miałam też tkaninę, wełenkę w podooobnyyyymmmm koooloooorzeeeeeee.........
I już mnie nie było. Pochłonęła mnie niebieska otchłań....



Oczywiście, góra to sukienka z poprzedniego posta.


POZDRAWIAM :)

piątek, 18 stycznia 2013

To ja, Pantera :)

Witam po dłuższej nieobecności. Czas jaki minął (od listopada do stycznia) zawsze jest dla mnie bardzo wytężonym czasem pracy w zawodzie, jak i w domu... ale weszłam już we właściwe tory i... jedziemy zgodnie ze starym rozkładem jazdy.
Dzisiaj trochę dzikości...


A że uwielbiam zestawienie bieli z czernią - to oczywiście "zwierzak" w tej tonacji...
Bluzkę można nosić z czymś na szyję albo... Niżej wersja z brochą.
Do tego czarna spódnica na podwyższonym pasie i można już wyjść na spotkanie... :)





Cena bluzki: 160 zł
Pozdrawiam :)

poniedziałek, 8 października 2012

Bluzka w kolorach jesieni

Witam!
Jak tu nie wykorzystać tej wspaniałej scenerii stworzonej przez naturę...? Czerwień podświetlonego słońcem wina az się prosi o sesję zdjęciową. I długo się nie zastanawiałam... A że ukończyłam własnie kolejny model...
Bluzka jest z jedwabiu. Pięknego, delikatnego, kolorowego...



Zapraszam do jej kupna!

niedziela, 1 lipca 2012

Spódnica ze złotym haftem

Tak wyszła moja wersja spódnicy ze złotym pasem... Połączyłam go z szyfonem. Zastanawiam się nad podcięciem jeszcze przodu. Tylko przodu. Tak ze 20-30 cm... Tym bardziej, że wszyłam tu dwie warstwy tej przeżroczystej tkaniny. Z jedną nie dało by rady jej nigdzie włożyć. Zbyt przeżroczysta... Identyczną spódnicę może mieć każda z Was. Brałyście już udział w Candy? Możecie oczywiście odszyć i swój projekt... Ciekawa jestem co wymyślicie...?

niedziela, 24 czerwca 2012

Wakacyjna spódnica cd.+Candy

W "mgnieniu oka" - spódnica gotowa. Tak wyszła.

SPRZEDANA
Co myślicie na jej temat? Podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami. Jestem ich ciekawa a przyjaciółka pewnie jeszcze bardziej...
P.S.
Pamiętacie jak w pierwszej części "Wakacyjnej spódnicy" odgrażałam się przyjaciółeczce, że jeszcze coś wymyślę... Wymyśliłam. Siedząc nad jej spódnicą w głowie powstawał następny projekt spódnicy... "A gdyby tak na pasie coś stworzyć...? Może tkaninę zasadniczą zastąpić czymś innym... Inny kolor..., deseń..., inna tkanina...? Tylko jaka...? Żeby całość miała ręce i nogi." Mam tkaninę. Białą. Mam ładny motyw na hafciarkę... Wszystko jakoś połączę w jedną całość. Zobaczymy jak to wyjdzie...
Wyszło tak.

Przód paska
Z tego powstanie następna spódnica... Biało-złota. Mam do niej biały szyfon...
Przy okazji wpadłam na inny pomysł. Wyhaftuję jeszcze jeden taki pasek (tył i przód). Dla Was! Po zasady otrzymania go odsyłam Was do Etykiety: CANDY. O ile Wam się oczywiście podoba i chcecie go mieć na własność...