Translate

tworzenie czegoś co przynosi nam radość i satysfakcję

środa, 15 maja 2013

Na ślubną potupaję czyli Ceremonię Zaślubin.

Urzekł mnie ten kolor tkaniny i dlatego nie daję mu spokoju. Zamierzam go wykorzystać do granic możliwości, a możliwości mam już niewiele... Po uszyciu sukienki został mi wręcz malutki ścineczek... Nie poddaję się jednak bo to przecież szalenie modny kolor w tym sezonie i spróbuję jeszcze z niego zrobić użytek.
Sukienka - znowu klasyka. W tym kobiety czują się najpewniej. I niezbyt chętnie dają się przekonać do czegoś innego. A to że biodra za małe albo za duże. A to że mama pana młodego będzie wyglądać klasycznie, więc mnie nie wypada inaczej... Jak więc w takich wypadkach wyróżnić wśród wielu gości weselnych...? Zobaczcie co znalazłam! I to w tej samej tonacji kolorystycznej.... :) Tak, tak. Coś na łeb, czyli coś czym w oryginalny sposób możemy wykończyć (nie bierzcie tego dosłownie) głowę. Może nie każda z nas będzie się czuła w czymś takim swobodnie ale zachęcam: przełamujmy nasze opory a wyglądać będziemy nie dość że kobieco, czarująco to jeszcze oryginalnie!!!
Co myślicie? Będzie chociaż troszkę inaczej....?


A może by tak coś dołożyć... Coś malutkiego. Może ten ścinek... Zobaczymy co na to powie....












czwartek, 9 maja 2013

Coś co ciągnie oko - aplikacja z cyrkonii

Szyciowe plany były ambitne ale przegrały z długo weekendową ofertą...
Nie wiem co mnie bardziej boli: ręce od przenoszenia kajaków nad powalonymi drzewami, czy nogi i nie powiem co jeszcze od przejechania 70 km. na rowerze w 150-cio osobowym peletonie nie na czas... Jednak po takich doświadczeniach człowiek wie, że żyje :) Akumulatory naładowane.
Wracając do tematu: dzisiaj samodzielnie wykonamy aplikację z cyrkonii (lub innych dżetów - byle termo) po zastosowaniu której nasza odzież podwójnie zyska na wartości:
1. będzie oryginalna bo wymyślona przez nas.
2. kwota jaką poniesiemy za nabycie dżetów termo może przekroczyć cenę samej tkaniny.
Ale zachęta... Wszystko jednak zależy od Was. Ja na swoje cyrkonie wydałam:  36 zł a było ich: 300 szt. Możecie oczywiście zrobić coś mniejszego i automatycznie tańszego.


W tym celu musimy zgromadzić odpowiednią ilość cyrkonii, najlepiej z klejem termicznym po drugiej stronie (cyrkonie termo), który pod wpływem temperatury przyklei nam nasze dżety do tkaniny. Następnie musimy nabyć folię transferową (z klejem) na której umieścimy nasze dżety. Idealna do układania wzorów tak aby nie zmieniały swego położenia podczas prasowania. Zostaje nam jeszcze wymyślenie naszego wzoru, który chcemy uwiecznić i oczywiście miejsce w którym chcemy go uwiecznić.
Wzór powinien być potraktowany raczej linearnie. Większe powierzchnie połykają dużą ilość cyrkonii chociaż... Widziałam już i takie motywy np. trupiej główki gdzie wszystko było wypełnione oprócz oczodołów... Kreski naszego wzoru powinny być cieniutkie i wyraźne. Widzimy czego się trzymać.

1. Projektujemy nasz wzór.
Na wzór nakładamy naszą folię klejem do góry. Żeby zapobiec przemieszczaniu się folii względem wzoru przylepiamy ją taśmą klejącą do kartki. Następnie umieszczamy nasze cyrkonie na folii błyszczącą stroną w dół, klejem do góry.
2. Nanosimy nasze dżety.
Tak powinien wyglądać arkusz po skończonej pracy.

3. Lewa strona.
4. Prawa strona.
Tak przygotowany motyw umieszczamy w wybranym przez siebie miejscu na prawej stronie naszej tkaniny cyrkoniami do góry. Na motywie kładziemy kawałek jakiejś bawełnianej szmatki i przykładamy żelazko. Musi być gorące bo inaczej klej na dżetach nie złapie nam tkaniny. Stąd ta szmatka. Gdyby jej nie było - groziłoby nam wypalenie dziury w tkaninie wielkości Kanionu Kolorado. A tego chcemy raczej uniknąć... Odwracamy naszą tkaninę i powtarzamy tą samą czynność ale już od lewej jej strony.

5. Tak powinno wyglądać od lewej strony.
Teraz wystarczy już tylko ściągnąć folię.

6. Tak powinno wyglądać od prawej strony.
Gotowe!


Jeżeli nie znużyłyście się jeszcze tymi opisami to... migawki z długiego weekendu.

W siną dal, w siną dal...
Bobry w tym roku czynią spustoszenie...
No i kawunia i pomalowane paznokcie na kajakach to przecież podstawa.... :)

Ta malutka dziewczynka przez cały etap nie dała się zamknąć do samochodu. Na swoim małym rowerku przejechała dystans dla dorosłych (70 km!!!)... Kolejna siedmiolatka, która wprawiła mnie w osłupienie... 

piątek, 26 kwietnia 2013

Żakiet z ćwiekami

Następny model z cyklu: uwolnij tkaniny ze swojej szafy :)
http://zapomnianapracownia.blogspot.com/
Ten żakiet uwalniałam..... 5 lat. Poważnie. Pięć lat temu kupiłam i wykroiłam ten model. Znaczy się: wykroiłam trochę inny bo koncepcja była trochę inna... Po uszyciu miał wyglądać oczywiście zupełnie inaczej... Później miał wyglądać jeszcze inaczej.... i jeszcze inaczej.... I tak mijały lata i mody przemijały... a on wisiał i wisiał... i czekał... Aż się doczekał..








Wersja bez paska

W takim stanie oglądałam go przez 5 lat....



A tak wyglądał w czasie prac nad nim...



Pozdrawiam wszystkie odwiedzające :) Do następnego!

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Gnomek na warsztatach

Dziewczyny..... jestem w szoku!!! I Wy zaraz też będziecie... Muszę Was uprzedzić, że rośnie nam NIEMAŁA konkurencja!!! Tak, tak.... I niech wyraz : "niemała", wzrost oraz ilość wiosen jakie przeżył ten Mały Gnomek Was nie zwiedzie............... Ma 7 lat i zaledwie 1.20 w kapeluszu.... Tak. Nie pomyliłam się. A co gorsza: na swoje pierwsze zajęcia przyjechała ze "SWOIM" katalogiem, z zaprojektowanymi i narysowanymi w nim rzeczami i uwaga: z uszytą przez siebie sukieneczką...... Prawdopodobnie nie pierwszą.... Ktoś jej pokazał ścieg fastrygowy i ona sama, w tych malutkich łapkach skleciła sukienusie. Oczywiście, było kilka niedociągnięć typu: nierówne cięcia, niepodwinięte ani nieobrzucone szwy.... ale góra była pięknie ułożona na linii talii w zakładki, kontrafałdy a szew był schowany pod spód. Czyli był: pomysł, projekt, twórcze myślenie, CHĘCI (!!!) i realizacja!!! Normalnie: czad! Mało tego! Zakładałam, że zajęcia potrwają z jakieś 30 min. Wiadomo: ciężko jest skupić całą uwagę dziecka w tym wieku na trochę dłużej. No, dobra... Może 45 min... ale ona po upływie tego czasu CIĄGLE CHCIAŁA WIĘCEJ!!! I tak upłynęła 1.45 min.... Łapki bolały ale wcale jej to nie przeszkadzało... A jaka afera wybuchła, kiedy chciałam jej pomóc i obciąć tasiemkę... Okazało się, że o mały włos nie zepsułam jej koncepcji....
Nie, nie, nie..... Nic z tych rzeczy, jeżeli którejś z Was przyszło to na myśl....... Mama jej nie pomagała a to z prostego względu: był to również jej pierwszy kontakt z maszyną do szycia.... Nie! Sory! Mama nie miała tego kontaktu, ponieważ córunia jej nie dopuściła.... Po prostu: wzięła i zszyła jej ćwiczenie....
Przykro mi - taka jest prawda. Młodsze pokolenie wysadza nas z siodeł.... Jeszcze trochę a odbierze nam resztkę godności....... Już odebrało. Posiadałam identyczne umiejętności jak ona z tą tylko różnicą, że ja miałam wtedy 14 lat a nie 7. Może tak objawia się talent.... albo dzieci dzisiaj szybciej się rozwijają...? I tego będę się trzymać.... Już nie chcę myśleć co w jej wieku potrafią koledzy z zacięciem np. informatycznym...?   
Prawdą jest też, że każde następne pokolenie jest mądrzejsze od naszego. I to się nazywa postęp cywilizacyjny.... I tak ma być. Trudno.
Wyobraźcie sobie jakim wstrząsem ta "mała" okazała się dla kolejnej dziewczyny.... "To ona ma 7 lat i już zaczyna a ja mam 28 i też zaczynam...." i popadła w  depreche. Na szczęście nie na długo :) Otrząsnęła się i zabrała do pracy bo: "przecież musi nadrobić zmarnowany czas...." A że należy do osóbek bardzo kreatywnych, odważnych i szalonych to zaraz zaczęły spod jej łapek wychodzić fajne rzeczy co widać po jej projektach...
Znacie firmę IRREGULAR CHOICE?
http://www.irregularchoice.co.uk/shop/
Zachęcam do jej poznania! Robią w niej rzeczy TOTALNIE DOJECHANE! I widzę, że dla wielu są inspiracją.... :) Co mnie bardzo cieszy :) Może Szczecin stanie się przez to bardziej kolorowy.... :)




Szkoda, że nie zrobiłyśmy zdjęcia "prawie" gotowego płaszczyka... ale to tylko dlatego, że był "prawie dokończony"... Może uda się mu zrobić sesję zdjęciową w pełnej krasie... Wszystko zależy od właścicielki i jej wolnego czasu... bo zaangażowanie to ona ma! :) Pozdrawiam :)

środa, 17 kwietnia 2013

Dresiara trochę inaczej

Najważniejszy trend tego sezonu? BLUZA SPORTOWA! (oprócz setki innych oczywiście... Pogubić się w tym gąszczu idzie...) Bluzy, koszulki ale nie takie zwyczajne. Powinny charakteryzować się kobiecą linią i mieć ciekawy wzór. WZÓR! To jest to co lubię i dzięki możliwości chętnie wykorzystuję! Rzeczy wychodzące spod mojej ręki muszą mieć małego "cosia". "Coś" niepowtarzalnego i co będzie nas odróżniało od całej reszty tłumu. "Coś" czego nie spotkamy na wieszakach w centrach handlowych powielanych po wielokroć. No i znowu bardzo modny w tym sezonie element: neon. W połączeniu wszystkiego, takie "coś" mi wyszło...




Miłego dnia życzę dla wszystkich stałych bywalców oraz tych nowych :)

sobota, 13 kwietnia 2013

Mini i maxi - która fajniejsza?

Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam spódniczkę z dzianiny Punto. Jest to kolejna odsłona w akcji: "Uwolnij tkaniny ze swojej szafy" http://zapomnianapracownia.blogspot.com/
Szczerze powiedziawszy - będą to dwie spódnice. Jedna: wersja mini, druga maxi. Decyzję, która lepsza - zostawiam Wam.
Spódnicę maxi uszyłam dosyć dawno temu, na jakieś rodzinne przyjęcie. Uczestniczyło w nim mnóstwo cioć i wujków ze starszego pokolenia, bo chodziło o 80-lecie jednego z nich. Na imprezę ubrać się więc wypadało bardzo nobliwie. I tak mi to wyszło:



A że zostało mi z tej dzianinki jeszcze troszeczkę... Jeszcze bardzo toszeczkę.... to wersja mini wyszła tak:


A że jest to kawałek, który przeleżał swoje w czeluściach mojej skarbnicy, czyli kwalifikuje się do akcji: Uwolnij tkaniny ze swojej szafy! Czyli: dwie pieczenie na jednym ogniu!
Tak na marginesie: nie polecam za bardzo tej dzianiny. Po bardzo krótkim czasie użytkowania zaczyna się zwyczajnie pilingować, czyli mechacić, kulkować... Nie wygląda to zbyt elegancko...


Wniosek: odszywać trzeba rzeczy przy których nie nasiedzimy się za długo... Po prostu: szkoda na to czasu... Powinno to być coś szybkiego i prostego żeby bez żadnych sentymentów się z tym pożegnać. Chyba że lubimy siedzieć z golarkami, maszynkami i cierpliwie obierać.... Ale nie lubimy.... dlatego dzisiaj szybka spódnica.

piątek, 12 kwietnia 2013

Wyróżnione blogi w wiosennej oprawie

Oj! Zachciało nam się już wszystkim wiosny! Dzisiaj kilka fotek z klimatycznej kwiaciarenki mojej siostry. Zdolne ma łapki! Uwielbiam jej kompozycje! Uwielbiam jej talent!






Obiecałam, że przedstawię swoją listę nominowanych blogów.
Oto ona: (kolejność absolutnie przypadkowa :))

1.  http://zapalov.blogspot.com/
2.  http://ja-szwaczka.blogspot.com/
3.  http://sukienkikopciuszka.blogspot.com/
4.  http://biolozkowydomek.blogspot.com/
5.  http://koko1971-skrawkizycia.blogspot.com/
6.  http://madeinkasia.blogspot.com/
7.  http://zafilcowana.blogspot.com/
8.  http://avaromantica.blogspot.com/
9.  http://mojaprzystan-ila.blogspot.com
10. http://pracowniagarderoba.blogspot.com/
11. http://www.projektsukienka.com/
12. http://longredthread.wordpress.com/
13. http://zapomnianapracownia.blogspot.com/
14. http://sagitta123.blogspot.com/
15. http://modaitakietam.blogspot.com/


Zasady powyższego wyróżnienia:
Każdy nominowany blogger powinien:

1. podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
2. pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu,
3. ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
4. nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
5. poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.