A teraz pokażę Wam coś wyjątkowego... Zapytacie: a co w tym takiego szczególnego...? Sam fakt, że to wszystko zrobiły osoby z upośledzeniem umysłowym...
Od jakiegoś czasu mam okazję przebywać w ich towarzystwie a chwile razem spędzone wypełniamy sobie takimi oto przyjemnościami...
Nie powiem: początki były trudne. Obie strony musiały wykazać się duuuuuużym zrozumieniem :) Oni musieli pojąć co i o czym do nich mówię, a ja - jak im to wszystko przekazać w jak najprostszy sposób
Na jednych z pierwszych zajęć dostaliśmy do zagospodarowania tkaninę. Jedna była w kolorze ekry, druga miała identyczny deseń, ale była w kolorze niebieskim. Założenie było takie, że może pójść na "zmarnowanie". Mieliśmy się po prostu na niej uczyć. Ale jak można wziąć i wyrzucić do śmietnika tyle materiału.... I to jeszcze tak fajnie zgranego ze sobą... Okazało się, że kupony tej tkaniny podarowała nam pani prowadząca restaurację. Dlaczego nie połączyć przyjemnego z pożytecznym...? A może by tak poszyć obrusy, bieżniki, serwety... Na pewno zrobi z nich użytek. Jeżeli nie wyjdą... trudno. Wszyscy byliśmy na to przygotowani. Ale jeżeli się uda... to nie dość, że nie wyrzucimy tyle metrów fajnej tkaninki to zrobimy jeszcze niezły prezent jej właścicielce... :) Jeszcze wtedy nie wiedziałam na co się porywam... ale chyba nam wyszło... :D
Oceńcie same :)
Ależ się cieszyli jak z wielkiego chaosu zaczęły się wyłaniać efekty ich pracy! :) I bardzo im się to podobało! :)
Translate
tworzenie czegoś co przynosi nam radość i satysfakcję
poniedziałek, 1 grudnia 2014
niedziela, 16 listopada 2014
Zwiastuny świąt + przepis :)
Wielkimi krokami zbliża się Dzień Św. Mikołaja (potocznie: Mikołajki) a wraz z nim dzień obdarowywania się drobnymi upominkami, słodyczami lub innymi drobiazgami :) Aby tradycji stało się zadość - nasza "silna grupa pod wezwaniem" postanowiła uprzyjemnić sobie (a później innym) ten dzień. Na co postawiłyśmy tym razem...? Na przepyszne pierniki z lukrem :)
A pierniki wiadomo - dojrzewają dość długo, więc czas zakasać rękawy i zabrać się do pracy....
Teraz tylko pieczenie...
Pierwsze koty za płoty... i ruszyła produkcja... :)
Z każdą chwilą przybywało co raz więcej... aż do wyczerpania zapasów, czyli ciasta :)
A oto efekty :)
A oto przepis. Wychodzi z niego 70 sztuk :)
-750 g mąki pszennej,
-15 g proszku do pieczenia,
-5 g zmielonego imbiru,
-3 g zmielonej gałki muszkatołowej,
-2 g zmielonych goździków,
-2 g startego cynamonu,
-225 g masła,
-235 ml melasy (lub melasy pół na pół z golden syrupem lub miodem),
-180 g miałkiego brązowego cukru,
-120 ml wody,
-1 jajko,
-1 łyżeczka ekstraktu z wanilii.
Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i przyprawami. Odstawiamy.
Pozostałe składniki (oprócz jajka) wrzucamy do garnuszka, podgrzewamy, czekamy do roztopienia się i rozpuszczenia składników mieszając.
Suche składniki wymieszamy teraz z rozpuszczonymi, na końcu dodając jajko. Dobrze mieszamy! Ciasto formujemy w kulkę, zawijamy w folię, spłaszczamy i wkładamy do lodówki na 3 godziny. Po tym czasie ciasto rozwałkowujemy i wycinamy różne świąteczne kształty. Kładziemy na blachę wyłożoną pergaminem.
Pieczemy w temperaturze 175 st przez 10-12 min. Teraz studzimy i dekorujemy lukrem.
Lukier:
-1 białko.
-1 szklanka cukru pudru
Białko ucieramy z cukrem na jednolitą masę. Lukier powinien być gęsty na tyle aby udało się z niego zrobić wzorek. Jeżeli jest za rzadki - zagęszczamy go dodatkowymi 3-5 łyżkami cukru pudru.
Do nakładania lukru na pierniczka służy nam patyczek do szaszłyków, wykałaczka lub strzykawka cukiernicza. U nas sprawdziła się ta ostatnia... :)
Życzę miłej zabawy!
Pozdrawiam :)
A pierniki wiadomo - dojrzewają dość długo, więc czas zakasać rękawy i zabrać się do pracy....
Teraz tylko pieczenie...
Pierwsze koty za płoty... i ruszyła produkcja... :)
Z każdą chwilą przybywało co raz więcej... aż do wyczerpania zapasów, czyli ciasta :)
A oto efekty :)
A oto przepis. Wychodzi z niego 70 sztuk :)
-750 g mąki pszennej,
-15 g proszku do pieczenia,
-5 g zmielonego imbiru,
-3 g zmielonej gałki muszkatołowej,
-2 g zmielonych goździków,
-2 g startego cynamonu,
-225 g masła,
-235 ml melasy (lub melasy pół na pół z golden syrupem lub miodem),
-180 g miałkiego brązowego cukru,
-120 ml wody,
-1 jajko,
-1 łyżeczka ekstraktu z wanilii.
Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i przyprawami. Odstawiamy.
Pozostałe składniki (oprócz jajka) wrzucamy do garnuszka, podgrzewamy, czekamy do roztopienia się i rozpuszczenia składników mieszając.
Suche składniki wymieszamy teraz z rozpuszczonymi, na końcu dodając jajko. Dobrze mieszamy! Ciasto formujemy w kulkę, zawijamy w folię, spłaszczamy i wkładamy do lodówki na 3 godziny. Po tym czasie ciasto rozwałkowujemy i wycinamy różne świąteczne kształty. Kładziemy na blachę wyłożoną pergaminem.
Pieczemy w temperaturze 175 st przez 10-12 min. Teraz studzimy i dekorujemy lukrem.
Lukier:
-1 białko.
-1 szklanka cukru pudru
Białko ucieramy z cukrem na jednolitą masę. Lukier powinien być gęsty na tyle aby udało się z niego zrobić wzorek. Jeżeli jest za rzadki - zagęszczamy go dodatkowymi 3-5 łyżkami cukru pudru.
Do nakładania lukru na pierniczka służy nam patyczek do szaszłyków, wykałaczka lub strzykawka cukiernicza. U nas sprawdziła się ta ostatnia... :)
Życzę miłej zabawy!
Pozdrawiam :)
środa, 12 listopada 2014
Malutkie sukieneczki na malutkie dziewczyneczki
A oto nowy projekt mundurków dla pierwszoklasistek :) Wiem, wiem... mija już trzeci miesiąc nauki ale właśnie teraz, o tej porze roku, kiedy za oknem robi się coraz zimniej rodzice dziewczynek zgłosili zapotrzebowanie na coś szczególnego.... Coś wygodnego a jednocześnie ciepłego... Miękka, gruba i otulająca dzianina stanowiła bazę do ich wykonania. Nie dość, że dzieci czują się w niej swobodnie, to jeszcze znakomicie nadaje się na chłodniejsze dni. Na specjalne zamówienie powstają jeszcze wersje z "tiulikiem" :) Oczywiście: różowym :) Ciekawe tylko: co na to Dyrekcja... :)
Pozdrawiam :)
środa, 3 września 2014
Sukienka z dzianiny (kolejna)
Czy już coś wspominałam o tym, że u mnie dzianina rządzi...?
Dziś dla odmiany...: sukienka. Z bardzo twarzową modelką w roli głównej...
Fason sukienusi miał być prosty, wygodny i funkcjonalny... Taki też wyszedł. Z paseczkiem, który idealnie dopasowuje do kształtów noszącej :) i gołymi plecami :)
Skoro miało być wygodnie to do tego doskonale nadają się PEPEGI (upsssss....) modelki :)
Pragnę uspokoić: kot żyje i ma się dobrze. Niczego mu również nie zaaplikowałyśmy :) Po prostu: utożsamił się z modelką... Chyba zbyt dosłownie... :)
Dziś dla odmiany...: sukienka. Z bardzo twarzową modelką w roli głównej...
Fason sukienusi miał być prosty, wygodny i funkcjonalny... Taki też wyszedł. Z paseczkiem, który idealnie dopasowuje do kształtów noszącej :) i gołymi plecami :)
Skoro miało być wygodnie to do tego doskonale nadają się PEPEGI (upsssss....) modelki :)
Pragnę uspokoić: kot żyje i ma się dobrze. Niczego mu również nie zaaplikowałyśmy :) Po prostu: utożsamił się z modelką... Chyba zbyt dosłownie... :)
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Kurs szycia - sukienka na urlop
Dzisiaj o jednej z kursantek. Przyszła na zajęcia z zamiarem nauczenia się odszywania poszewek na poduchy... i jak zwykle... tak to się nie skończyło :)
Poszewki oczywiście stały się marnym substytucikiem tego co miało nastąpić potem.
Któregoś dnia przytachała ze sobą kupon tkaniny... "A tak, przez przypadek zauważyłam go w jakimś sklepie internetowym... i go kupiłam! Za 20 zł - 2.5m :-O
No to skoro już jest - to może coś więcej niż szycie po prostej...?"
Dziewczynie szycie pali się w rękach!!! Przed wyjazdem na wakacje odstawiła sobie taką oto sukienkę. Uwielbia styl Audrey Hepburn i daje się to zauważyć w jej projektach. Na ramionach ma jeszcze przyszyte delikatne, małe kokardki a dól wykończony jest szeroką, ozdobną listwą - czego niestety nie udało mi się dokładnie uchwycić. Jak na drugą samodzielnie odszytą kreacyjkę - uważam, że wypadła super :)
Miłego urlopowania, Kasiu :)
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Stwórzmy ogrodowy wypoczynek
Dzisiaj podsunę pomysł na ogrodowy wypoczynek. Do wykonania go wystarczy tylko trochę europalet, białego impregnatu do drewna, gąbka, kilku poduszek na wkład do siedzisk i tkanina obiciowa. Oraz TROCHĘ czasu i samozaparcia.
Mnie (poniekąd) do podjęcia takiego wyzwania zmusiło zdarzenie z zeszłego roku. Mianowicie, miałam ci ja sobie "ogrodową kanapkę". Służyła mi wdzięcznie i wytrwale przez dłuższy okres czasu do momentu pewnej imprezki... Jak można się domyślić słowo "imprezka" może zwiastować pewne kłopoty... W tym wypadku: straty. Usiadło na niej dwóch mało (powiedzmy sobie) anorektycznych kolegów (jak na facetów przystało) i tak jak usiedli... zdążyło tylko paść pytanie kolejnego kolegi...:
"Panowie, a to się pod Wami nie zarwie...?" Pytanie okazało się nie dość, że na miejscu - to jeszcze prorocze... Kanapka zrobiona z dosyć grubych rur - powoli i z gracją wygięła się do tyłu, usadzając obu Panów na ziemi. I tyle mi zostało z mojego "ogrodowego gniazdka"... Gdzie ja się teraz biedna podzieję...? Gdzie ja kawunię rozpiję...? A przyjaciółeczki usadzę...? A one jak niepocieszone... Choć w danym momencie ze śmiechu WYTRZYMAĆ NIE MOGŁY! TAKIE TO ZABAWNE BYŁO! SZELMY JEDNE :)
No cóż. Czas było zakasać rękawy i zacząć działać.
Zdążyłam w tym sezonie :)
Zachęcam do wykonania tego typu mebli. Nawet baba sama je zrobi :) Powodzenia :)
Jeszcze zdążycie w tym sezonie :)
Mnie (poniekąd) do podjęcia takiego wyzwania zmusiło zdarzenie z zeszłego roku. Mianowicie, miałam ci ja sobie "ogrodową kanapkę". Służyła mi wdzięcznie i wytrwale przez dłuższy okres czasu do momentu pewnej imprezki... Jak można się domyślić słowo "imprezka" może zwiastować pewne kłopoty... W tym wypadku: straty. Usiadło na niej dwóch mało (powiedzmy sobie) anorektycznych kolegów (jak na facetów przystało) i tak jak usiedli... zdążyło tylko paść pytanie kolejnego kolegi...:
"Panowie, a to się pod Wami nie zarwie...?" Pytanie okazało się nie dość, że na miejscu - to jeszcze prorocze... Kanapka zrobiona z dosyć grubych rur - powoli i z gracją wygięła się do tyłu, usadzając obu Panów na ziemi. I tyle mi zostało z mojego "ogrodowego gniazdka"... Gdzie ja się teraz biedna podzieję...? Gdzie ja kawunię rozpiję...? A przyjaciółeczki usadzę...? A one jak niepocieszone... Choć w danym momencie ze śmiechu WYTRZYMAĆ NIE MOGŁY! TAKIE TO ZABAWNE BYŁO! SZELMY JEDNE :)
No cóż. Czas było zakasać rękawy i zacząć działać.
Zdążyłam w tym sezonie :)
Zachęcam do wykonania tego typu mebli. Nawet baba sama je zrobi :) Powodzenia :)
Jeszcze zdążycie w tym sezonie :)
piątek, 8 sierpnia 2014
U mnie: dzianina rządzi
Trochę mnie tu nie było... ale trochę się u mnie działo... Powiem jedno: szkoda mówić, bo każdy z nas ma swoje problemy a ten rok jest rokiem wyjątkowym... I lepiej żeby się już skończył...
Zdążyłam się jednak zorientować, że internet (pomimo braku mojej osoby) funkcjonuje nadal.
Tak więc bez wstępnych ceregieli chciałabym Wam przedstawić kolejną sukienkę :)
Dzianinową! Wersja: na lato, bo w weselszym kolorze - moim ulubionym na ten sezon - szmaragdzie, turkusie... Zastosowałam do jej uszycia ciekawy i modny w tym sezonie ścieg. "Ot! taki - niewykończony"... Przez co cała sukienka jest: "ot! taka! roztargniona". Ale w całości wygląda bardzo ciekawie:)
Do kompletu: bransoletki. Wystarczyła jedna wizyta w moim ulubionym sklepie z koralikami - i gotowe! Można śmigać!
Pozdrawiam Słonecznie :) Do następnego :) Już szybszego... :)
O! I już się widzimy! Zaledwie po dwóch dniach... Ale tempo! Ale to przez Was, bo np. Ewcia zażyczyła sobie doglądnąć bransoletkę..... Proszę bardzo. Oto ona:
Miało być zbliżenie turkusowej. Nie wiedziałam tylko której, więc zrobiłam obu... :)
Mam nadzieję, że usatysfakcjonowałam.... :)
Do miłego! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































